sobota, 16 października 2010

Recital czułości

Rubinowe obicia słów odbijają się niemym echem po kątach mojej głowy. Nagrania obrazów tworzą wideo snów, w których bolesny dotyk Twoich rąk tworzy burzę z dźwięków, współbrzmień i tonacji. Posiadam boską moc teleportacji w czasoprzestrzeni, tylko na ten moment. Nikt i nic nie odbierze mi błogich chwili nieistnienia. Ciężko mi. Nie umiem wyjść z niebieskiej sali z przyćmionym blaskiem i błyskiem Twoich oczu. Wyciągam rękę i próbując dotknąć Twojej twarzy nie napotykam nic. Istniejesz tylko dla fortepianu, wstrząsany dreszczem chopinowskich emocji. Słowa nie mają znaczenia. Żyję swoim światem, ponadczasowo przemieszczając się po informacjach i wplatając je w swoje wyobrażenia. Duchem jestem w Warszawie zbratana z tamtejszym nabrzmiałym od emocji powietrzem. Boli mnie umysł, a ciało nie reaguje. Tyle nas łączy...