niedziela, 15 maja 2011
Wyłudzenie duszy
Tak się czułam najlepiej. Ja, gwiazdy i ciemna noc. Rozdwoiłam swoją jaźń, porzuciłam wspomnienia, zostało tylko tu i teraz. Zdarłam z siebie usta, wciąż jeszcze ciepłe, drżące, pragnące; okaleczyłam się na rzecz niemożności przepływu informacji niedoskonałych. Myśli rozlały się po mojej głowie niczym kwas, wyżarły nieistniejące i obecne. Nie bolałam nad tym, choć było mi źle. Upodliłam się jeszcze bardziej. W dalszym ciągu nie mogłam zrozumieć, ogarnęły mnie wyrzuty, bo: jak i dlaczego. Pozwoliłam sobie płakać, do nędzy, niechże sobie płaczę, choć to bez znaczenia. Nic to nie poprawi, nic nie pomoże. Zasztyletuj mnie słowami, nie jestem już dzieckiem – tu: bajka nie pomoże.
poniedziałek, 9 maja 2011
I used to live alone
poproszę bilet w jedną stronę
dwa tysiące trzysta siedemdziesiąt pięć do końca Słońca
"ta trasa obejmuje prom"
nie szkodzi, przefrunę obłokiem
minę po drodze tę jabłoń w słodkie kwiaty przystrojoną
i wciąż jeszcze szumiącą
bezustannie
a bocian niesie komuś dziecko
o, puścił mi oczko
gwiazdy śpiewają do Księżyca
a on ciągle świeci
wielki, okrągły, patetyczny
ten pociąg o 23:05 szumi w oddali
i słyszę go wciąż, gdy nie mogę zasnąć
nadal lgnę do oblicza frustracjii
złowieszcze tchnienie burżuazji czuję wiecznie
na swych plecach
przecież nic się nie zmieniło!
a jednak
wzniosłam się na piedestał własnego u/od/czucia
wiedziałam, że ta chwila nadejdzie,
przecież oczekiwałam jej od dawna
halo! paniusiu!
oj nie, iluzjonistą jestem jedynie
nie magikiem, a panią własnych przewidywań
nici z realiów, to fakty dokonane
i przecież nic się nie zmieniło!
przecież świat się nie skończył!
a jednak.
dwa tysiące trzysta siedemdziesiąt pięć do końca Słońca
"ta trasa obejmuje prom"
nie szkodzi, przefrunę obłokiem
minę po drodze tę jabłoń w słodkie kwiaty przystrojoną
i wciąż jeszcze szumiącą
bezustannie
a bocian niesie komuś dziecko
o, puścił mi oczko
gwiazdy śpiewają do Księżyca
a on ciągle świeci
wielki, okrągły, patetyczny
ten pociąg o 23:05 szumi w oddali
i słyszę go wciąż, gdy nie mogę zasnąć
nadal lgnę do oblicza frustracjii
złowieszcze tchnienie burżuazji czuję wiecznie
na swych plecach
przecież nic się nie zmieniło!
a jednak
wzniosłam się na piedestał własnego u/od/czucia
wiedziałam, że ta chwila nadejdzie,
przecież oczekiwałam jej od dawna
halo! paniusiu!
oj nie, iluzjonistą jestem jedynie
nie magikiem, a panią własnych przewidywań
nici z realiów, to fakty dokonane
i przecież nic się nie zmieniło!
przecież świat się nie skończył!
a jednak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)