Jak dobrze Mogę zbierać
jagody w lesie
Myślałem
nie ma lasu i jagód.
Jak dobrze Mogę leżeć
w cieniu drzewa
myślałem drzewa
już nie dają cienia.
Jak dobrze Jestem z tobą
tak mi serce bije
myślałem człowiek
nie ma serca.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
niedziela, 8 grudnia 2013
zdrvsvt
za pajęczyną rzęs chowam zwierciadła duszy
klucz do serca wyrzuciłam do jeziora
nie otworzy go nikt
nie odgadnąwszy zagadki Sfinksa
sobota, 23 listopada 2013
215
można tak siedzieć godzinami, miętosząc w palcach te kilka słów, które by się chciało powiedzieć, przewijając w myślach te setki chwil, które by się chciało wpleść w rzeczywistość, niepostrzeżenie i cichutko. można tak siedzieć godzinami, wysłuchując zbliżających się kroków na korytarzu i wyczekując głosu, którego kropka na końcu zdania wybrzmiewa na fis. wtedy pojawia się świadomość, że to wyobrażenie faktycznie egzystuje w czasoprzestrzeni i w wyniku kilku całkiem niepojętych przypadków może stać się realne.
idzie zima. powietrze tak mroźne głaszcze rękę wystawioną spod ciepłej pościeli o siódmej rano i prowokuje te zachłannie skrywane pragnienia bliskości czyjegoś ciepła. chciałoby się, żeby wraz ze śniegiem spadła na świat oczywistość, żebyś nagle wyszedł z pokoju i wiedział, że dzisiaj nie chcesz siedzieć sam.
zima zawsze paradoksalnie kojarzyła mi się z miłością, z ciepłem, serdecznością i migoczącymi kolorami.
te spotkania są najmilsze, kiedy się idzie szybkim krokiem bez słowa po skrzypiącym śniegu, wypuszczając tylko raz po razie mroźne obłoczki z ust, kątem oka łapiąc migotliwe punkciki śnieżynek, kiedy się ogrzewa wzajemnie czerwone z zimna dłonie, a później wchodzi do zalanego ciepłem domu i pije gorącą herbatę, pozwalając, żeby całe to ciepło rozlewało się po ciałach. można się bezczelnie zasiedzieć i bez wyrzutów sumienia wpatrywać w widok za oknem i zasłuchać w tej ciszy tkanej obopólnym milczeniem.
przecież to takie łatwe, a tak trudno zrobić krok.
poniedziałek, 11 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
thoughts - reality
w myślach: chodzę w kółko po pokoju, palę jak komin i rzucam kurwami.
w rzeczywistości: siedzę cichutko wciśnięta w róg i uważam, żeby nie rozlać herbaty.
tak nie można. wychodzę na korytarz, mruczę "kurwa. kurwa, kurwa" i zapalam papierosa roztrzęsionymi rękami. gdybym tylko przestała przed sobą ukrywać prawdziwą przyczynę mojego zdruzgotania.
w rzeczywistości: siedzę cichutko wciśnięta w róg i uważam, żeby nie rozlać herbaty.
tak nie można. wychodzę na korytarz, mruczę "kurwa. kurwa, kurwa" i zapalam papierosa roztrzęsionymi rękami. gdybym tylko przestała przed sobą ukrywać prawdziwą przyczynę mojego zdruzgotania.
poniedziałek, 28 października 2013
AM#1
bywa, że ćwiczę na wydziale jazzu. zdezelowane pianino, oktawa udaje nonę małą albo coś koło tego, jakieś skrzypce piłują za ścianą Bugle call blues.
wszystko, byleby dalej.
byleby zagłuszyć myśli.
wtorek, 15 października 2013
w nowym mieście
w nowym mieście szukam po kątach starych nawyków
wieszam fotografie w ramkach portrety, rozmawiam z nowymi twarzami
gubię się wśród ulic o znajomych nazwach
na nieznanych fortepianach gram znajome utwory
właściwie nie dzieje się nic szczególnego
nie wiem już tylko, czy naprawdę istniejesz
wieszam fotografie w ramkach portrety, rozmawiam z nowymi twarzami
gubię się wśród ulic o znajomych nazwach
na nieznanych fortepianach gram znajome utwory
właściwie nie dzieje się nic szczególnego
nie wiem już tylko, czy naprawdę istniejesz
piątek, 4 października 2013
inside
szafa, łóżko, stół
nie ma Ciebie w żadnym kącie miasta
membrana świadomości filtruje uczucia
w środku pustka
nie ma Ciebie w żadnym kącie miasta
membrana świadomości filtruje uczucia
w środku pustka
środa, 18 września 2013
wtorek, 10 września 2013
piątek, 6 września 2013
sobota, 31 sierpnia 2013
środa, 21 sierpnia 2013
piątek, 16 sierpnia 2013
moon
ciekawe, jakby to było
polizać srebrzystą powłokę
wgryźć się zębami - ciekawe
czy w puszystą mięciutką masę
czy w twardą chłodną skorupę
ciekawe, czy rwać by można jak chleb
czy malutkie drobinki ostałyby się w kącikach ust
księżycowy pył
polizać srebrzystą powłokę
wgryźć się zębami - ciekawe
czy w puszystą mięciutką masę
czy w twardą chłodną skorupę
ciekawe, czy rwać by można jak chleb
czy malutkie drobinki ostałyby się w kącikach ust
księżycowy pył
niedziela, 11 sierpnia 2013
piątek, 2 sierpnia 2013
drink me - make me feel real
wcale nie chcę myśleć o tym,
co jest u mnie, tu
i o tym, co jest u ciebie
co ty będziesz miał, tam
i co mnie czeka gdzieś indziej
czuję tylko, jak mi przecieka przez palce
ten czas, co mi pozostał tu,
teraz, tak, mów, nie zostawiaj
nic to, na próżne proszę
aż tak
że liczę wdechy wydechy
i bez pewności a jednak
najgorszy pytajnik.
co jest u mnie, tu
i o tym, co jest u ciebie
co ty będziesz miał, tam
i co mnie czeka gdzieś indziej
czuję tylko, jak mi przecieka przez palce
ten czas, co mi pozostał tu,
teraz, tak, mów, nie zostawiaj
nic to, na próżne proszę
aż tak
że liczę wdechy wydechy
i bez pewności a jednak
najgorszy pytajnik.
wtorek, 30 lipca 2013
,.
What is there to say?
I'm 18, I can still indulge in the luxury of believing that everything can change.
I'm 18, I can still indulge in the luxury of believing that everything can change.
niedziela, 21 lipca 2013
czwartek, 18 lipca 2013
poniedziałek, 15 lipca 2013
czwartek, 11 lipca 2013
hyper
przeszłam przez lustro na drugą stronę świata i jestem teraz postacią z jakiegoś filmu, jestem bohaterką jak z Osieckiej w wymiarze 1000500100900 D, więc wlewam hektolitry na opadające powieki i próbuję nie utonąć w odmętach własnych uczuć pompowanych przez serce, które rozrosło się na całą klatkę piersiową, które zmiażdżyło płuca, więc oddycham zapachem, karmię się tęsknotą, która rośnie z każdą chwilą, i wiem już, że muszę nauczyć się kochać czas, żeby doczekać każdego kolejnego słowa i spojrzenia. jestem energią uwięzioną w elastycznej błonie, jestem pytaniem i odpowiedzią, jestem dla.
wtorek, 25 czerwca 2013
proszę podziękuję
spotkaj się ze mną za pięć dwunasta zmarnuj ze mną kilka sekund kilka spojrzeń kilka wdechów zetrzyj milimetr podeszwy na spacer poświęć garść zapału na chwilę milczenia potrzymaj mnie na smyczy pobaw się pogłaskaj nic nie mów powiedz coś uśmiechnij się nie krzycz popatrz pochwal zgań potrząśnij wytłumacz naucz wysłuchaj pokaż zaczaruj wyczaruj kłam nie rań śnij się jak się śnisz wywieź daleko blisko zatrzymaj odejdź gdy zechcesz nie zapominaj
poniedziałek, 24 czerwca 2013
pod osłoną nocy zanurzam swe zmysły i czuję jak każde włókno mojego jestestwa nasiąknięte jest zapachem, którego nie mogę z siebie zedrzeć i choćbym darła skórę do krwi to będzie krążyć nadal w moim krwiobiegu dziś jutro wczoraj miesiąc temu za rok rok temu i dobrze mi tak i uczę się przystosowuję szczęśliwię uśmiecham tymi momentami chwilami zachłystam się marzę snuję planuję śnię
środa, 19 czerwca 2013
sobota, 15 czerwca 2013
i zatrzymał się czas na tę chwilę, w której uzmysłowiłam sobie, że w głębi duszy wiedziałam, że tak będzie i nie potrafiłam nawet się wzruszyć, zapłakać, a tylko jak głupia katarynka powtarzać sobie "jeszcze, może, to, nie, koniec, może, jeszcze, niedługo, nie". nic we mnie nie pękło, świat się nie skończył, zlękłam się jedynie spojrzenia w lustro, bo wiedziałam, że zobaczę ją tam, kroczącą tuż za mną przez całe życie - samotność.
środa, 12 czerwca 2013
“Gdy ją przytulam - gdy naprawdę ją przytulam - a zrobiłem to wtedy po raz pierwszy - wtedy tak naprawdę zrozumiałem, o co chodzi; że być może to już nie chodzi o robienie na sobie nawzajem wrażenia, podrywanie się, grę w dominację i uległość, szpanowanie (...) przycisnąłem ją najmocniej, tak jakbym chciał przez nią przeniknąć; jakbym chciał, żeby nasze żyły zawiązały się na supeł.” ~Jakub.Ż
wtorek, 21 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
niedziela, 12 maja 2013
łatwiej mi milczeć aniżeli słowami wyrażać wszystkie te szaleństwa, do których doprowadzają mnie te chwile z tobą, wiesz, to jest eskalacja doznań zmysłowych, kiedy trwamy w milczeniu niezmąconym i wiem dobrze, że tego chcę, tego wyczekuję i pięknie pachną te chwile radosne, i każde słowo ma wagę i tak bardzo bardzo bardzo...
![]() |
| ja w obiektywie Edyty S. |
niedziela, 5 maja 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
to są tylko lustrzane odbicia dźwięków wyprodukowanych w przypływie nowo poznanych emocji, w tej twojej stacji badawczej gruntu, który faktycznie nazywa się odczuwaniem, fatalna seria lekarstwa na wszelkie zło, podróba reakcji, całkowite stonowanie, chłodna bryza opanowania, która zmiata jak tornado. fałsz i obłuda.
piątek, 19 kwietnia 2013
piątek, 15 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
mam osiemnaście lat
że mogę cię nienawidzić, podziwiać i złościć się na ciebie
że potrafisz mnie zaskoczyć, że
uśmiechem wygładza się grymas rozczarowania
że serce zlodowaciałe wali jak młot
mam osiemnaście lat i co ja mogę wiedzieć o miłości,
o tragizmie, o dramacie - nic.
więc się cieszę, że mogę sobie ciągle wyobrażać
i czuć do ciebie to, co czuję dziś.
sobota, 9 marca 2013
pachniesz mi truskawkami
Na stole leży ceratowy obrus w czerwoną
kratę, na kratach różowe róże. Na różach stoi spodek, na spodku cytryna w
cieniutkich plasterkach. Najważniejsze są chyba jednak te nieziemsko pachnące
borówki, granatowe kuleczki w ceramicznej misce koloru ziemi. Szklankę trzymam
w obu dłoniach, do połowy zapełnioną truskawkowym kompotem. Stół stoi przy
oknie z wyglądem na północ, zatem w godzinach popołudniowych niewiele światła
dociera do wnętrza kuchni. Mucha jednak nie miała z tym problemu. Rozcięła
teraz powietrze trzepocąc skrzydełkami i bzycząc coraz to z innej części
pomieszczenia. Mimo usilnych prób, wciąż nie mogłam wyrzucić z głowy tej
melodii, która napełniała mnie uczuciem rozgoryczenia.
Nie
byłam roztrzęsiona. Wprawdzie czułam pod skórą lęk, ale był on poza moją
świadomością. Polizałam palec, aby zebrać okruszki cukru rozsypane wokół
cukierniczki. (...)
Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos zegara,
który miarowo zaczął wybijać trzynastą. Ocknęłam się chwilowo z tego amoku,
niebywałej nostalgii, która rządziła moim umysłem od wielu miesięcy. Nie znam
przyczyn, z powodu których wszystko potoczyło się w ten sposób. Od zawsze
owładnięta byłam uczuciami, które górowały nad zdrowym rozsądkiem. Myślałam
sercem, dlatego szczerość przedkładałam nade wszystko inne. I szczerość ta
zrujnowała to, na czym zależało mi najbardziej.
Trudność w odróżnieniu rzeczywistości
od wyobrażeń zawsze uwarunkowana była stopniem zaangażowania w sprawę. W moim
przypadku były to dwie sytuacje, obie tak samo absurdalne i obie tak mocno zajmujące
mój umysł. (...)czwartek, 28 lutego 2013
niedziela, 17 lutego 2013
fevral. borys p.
Февраль. Достать чернил и плакать!
Писать о феврале навзрыд,
Пока грохочущая слякоть
Весною черною горит.
Достать пролетку. За шесть гривен,
Чрез благовест, чрез клик колес,
Перенестись туда, где ливень
Еще шумней чернил и слез.
Где, как обугленные груши,
С деревьев тысячи грачей
Сорвутся в лужи и обрушат
Сухую грусть на дно очей.
Под ней проталины чернеют,
И ветер криками изрыт,
И чем случайней, тем вернее
Слагаются стихи навзрыд.
czwartek, 14 lutego 2013
fairy tale
So there she was, standing with her bare feet touching the cold flooring. The room was completely blind, just like her mind. A little streak of light was sneaking through the Venetian blinds so it was possible to notice, that her naked calves were goose-pimply. In her hand she was squeezing that one letter that would decide of her future. There was only one person and one place to be for her to open it and read. So she drove. She was sitting behind the wheel with no thoughts at all, with her heart beating so fast she could barely breathe. When she arrived she sent him the message that she once told him she would. At this time, she wasn't sure if he would do what she asked. But he did. He simply opened the passenger's door, slipped inside the car and told her where to drive. The place was so simple and so obvious. They sat at the edge of breakwater, remaining silent. Neither of them was looking at the other. She gave him untouched envelop and lighted a cigarette. He looked at the sender's address and then at her. She could feel his eyesight penetrating her body. 'Should I open it?' he asked. She nodded and inhaled over and over again. She was drugged by the smell of his moving hands. The sound of the paper was so disturbing she couldn't move. Suddenly, she felt his arms enfolding her. 'I've always knew that you were great' he said. And then she cried.
poniedziałek, 11 lutego 2013
piątek, 1 lutego 2013
koniec i bomba
wiele wydawać by się mogło
nie z próżności, a z czystej raczej
chyba zwykłej ludzkiej nadziei
że jest się tym wyjątkowym,
tym wybranym osobnikiem, który przecież
jest tak inny jak każdy pozostały.
kiedy się te marzenia snuje
to wychodzi z człowieka zwykła radość
z której do szczęścia niewiele a jednak
jednostkowość nasza zostaje wciśnięta w ciżbę pospolitości
i kończy się na tym cała wyjątkowość
niezwykłość i głębokość.
i żal zostaje do siebie samego,
że się kretynowi (sobie) zachciało spełniać marzenia
że się być zachciało Kimś.
w oczy się sobie patrzy uprzejmością lustra.
imbecyl jeden (ja).
niedziela, 27 stycznia 2013
nie słowa a czyny
Wielki niepokój ograniczony wzruszeniem.
Rozumienie nie do końca.
Międzyistotność.
Wstrząsająca niekonieczność.
Zagapienie duszy.
Boskawość.
Przyciąganie.
~Miron.B
sobota, 12 stycznia 2013
sleep safe and warm
tylko ja wiem co ukrywam pod znakami przy kluczu
wiem w jaki sposób zamienić wysiłek w czułość
jak wypieścić dłońmi te dźwięki pośrodku
zadbać o każdy szczegół
jak otworzyć umysł by pojąć sens każdej harmonii
jak wychwycić zmysłami najdrobniejsze chwyty zachwyty
zachłannie rozpuszczam się wpuszczam w maliny
wiem w jaki sposób zamienić wysiłek w czułość
jak wypieścić dłońmi te dźwięki pośrodku
zadbać o każdy szczegół
jak otworzyć umysł by pojąć sens każdej harmonii
jak wychwycić zmysłami najdrobniejsze chwyty zachwyty
zachłannie rozpuszczam się wpuszczam w maliny
piątek, 4 stycznia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















