poniedziałek, 20 czerwca 2011

Baletki kokietki

Baletki kokietki miarowo zagłębiały się w świeżej trawie, jedna za drugą. Najpierw prawa, później lewa, na zmianę. Mięśnie bladych łydek spinały się i rozluźniały, regularnie, według rytmu serca. Tuż nad kolanem, za linią białego materiału znikały maki, gdyby popatrzeć w górę, można by zauważyć, że ustawiły się w dość chaotycznej kolejce, przykrywając ciało aż po linię obojczyków. Ręce tylko pozostały wolne, gibając się na prawo i lewo. Różane policzki muskał wiatr, rozwiewał burzę włosów, aż gdzieś tam zaplątał promień słońca. Rześkie powietrze smagało twarz, oddech równy, głęboki. Milczące oczy spojrzały w dal - jeszcze kawałek, jeszcze troszeczkę. Trzasnęły wargi, uszy poczuły pulsującą w skroniach krew. Udało się. Kokietka zatrzymała się, nerwowym ruchem poprawiła niesforny kosmyk, strzepnęła kilka maków i weszła. Podeszła. Usiadła. Zaczęła grać.

canon powershot sx110 is, rzeszów, czerwiec 2011




piątek, 17 czerwca 2011

Piszę nocami, bo noc królową snów. Przez membranę świadomości przepuszczam tylko księżyca blask. Mam siebie dość. Zaniechałam wszelkich działań twórczych, bo po co mi się chłamem otaczać. Jutra nie będzie.

Bądź.

wtorek, 7 czerwca 2011

Zakaz-nakaz

Cóż począć ze sobą można
gdy nie liczy się już nic
poza uśmiechem na twarzy Twej
bladej zmęczonej szczęśliwej.
I gdy twarzy tej oglądać już więcej
nie można zabroniono nie chcesz.
Co robisz gdzie jesteś czy pamiętasz
czy wiesz że.
Mój księżyc widzi Twoje oczy
gdziekolwiek kiedykolwiek.
Głaz tęsknoty pękł we mnie od środka
okruchy żalu ściskają gardło.
I znów to samo.
Ja wiem i Ty też wiesz.
Ten całus nie dla mnie.
Zabij mnie dobij
nie chcę bez Ciebie.