niedziela, 17 lipca 2011

O tęsknocie

Jest trzecia czterdzieści dwie, trzecią z kolei noc nie mogę spać. Noc jest chłodna, siedzę na łóżku i piszę ten list. Co rusz zerkam przez uchylone na oścież okno, nie ma na co patrzeć. I księżyc, i gwiazdy zdmuchnął z nieba zimny powiew wiatru. Tęsknota robi z ludźmi dziwne rzeczy, na przykład masterowi suchego podkoszulka nagle pocą się oczy. Dziś pobrałam siedemnaście odcinków serialu kryminalnego, myślę, że grzybieję, że robi się ze mnie matrona w wałkach na głowie i z kotem grzejącym stopy. Póki co mam rybkę i rozmawiam z nią (nim!) po angielsku, to chyba dobrze wróży. Mam jeszcze fortepian i jest to związek intymny, gdyż zna on każde moje zmartwienie, każdą radość, każde przewinienie. I mimo to wciąż ze mną jest. Wiesz, dalej się boję, ale już inaczej. To umiera na skraju nieboskłonu, stąd rano na niebie różowe chmury. Myślę, że będzie padać. Dziś, jutro. Nie, Jutra nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz