sobota, 6 października 2012

prawo do jazdy

to właśnie sprawia mi największą radość. ta fajka na ławce, ukradkiem wychwycony blask słońca odbity w szybie, szum opon po gładkiej nawierzchni. ten zapach, kiedy wsiadam do środka. szybkie ustawienia: fotel, lusterka, pas, silnik, ręczny, światła, bieg. zachwycam się chwilą. kierunkowskaz, dwójeczka, próg zwalniający, stop. wciąż i wciąż nie mogę się nacieszyć. zawadiackie uśmiechy, żarcik, "no i dojeżdżamy sobie do skrzyżowania i będziemy jechać w prawo". spoglądam ukradkiem to tu, to tam, kciukami delikatnie głaszczę kierownicę. czasami jeszcze sprzęgło ciut gwałtownie, więc słyszę od razu całkiem przyjaźnie, że chyba nie chcę zdać egzaminu. chyba racja. śmiejemy się z tego. ten zapach jest cudowny. spoglądam co jakiś czas kątem oka, ile to już czasu, a on pędzi jak szalony i ciągle mi za mało. przez tę jazdę jestem najszczęśliwsza. mogę mówić i mówić, pisać i pisać. kocham ten silnik, co mruczy jak kot i zapach paliwa, tak ostry i przenikliwy. i tę atmosferę wnętrza, ten spokojny ton, tę życzliwość, to rytmiczne stukanie kierunku. kiedy to się skończy to ja..............

foto: http://word.rzeszow.pl/

4 komentarze:

  1. o boże!!!! jesteś mną!!!
    za tydzień mam egzamin i niczego nie pragnę bardziej niż wreszcie siąść w swoim samochodzie, zapalić fajkę i puścić na full Moją Muzykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam 13 godzin JUŻ. jak zdam i będę miała jeździć SAMA to chyba umrę. ale już mam płytkę, którą będę słuchać, śpiewać i się bujać, hehe.

      Usuń
  2. ja już ponad 50 :D
    także wiesz. pięknie będzie, ja już się nie mogę doczekać samotnego jeżdżenia:)
    muah!

    OdpowiedzUsuń