coś jest w tym chciejstwie nieosiągalnego, niemożliwego. ja czasem już sama nie wiem czego chcę. ba, jak myślę, że już jestem odrobinę bliżej tego nieosiągalnego, to jest jakieś oświecenie, które mówi mi, że się mylę to to nieosiągalne dalej takie jest. chyba musimy to przeboleć, przeżyć gdzieś w stercie książek zakopane pod kołdrą. zawsze pozostaje ucieczka gdzieś daleko. ostatnio myślałam o Nowej Zelandii. nigdy nie zastanawiałam się czy chciałabym tam polecieć, ale czemu nie?
poza tym zaparz sobie dobrą herbatę (nie alkohol, on nie jest wcale dobry na takie rzeczy - wiem coś o tym, może czasem zrobić więcej złego...). i kup dużą drogą czekoladę (np. borówkową!) - zjedz. i prześpij się. dużo śpij! :*
a pospamuję Ci dziś. Ty masz niedokończoną rozmowę, a ja niespełnione marzenie. i chyba odwołam sen i herbatę, bo podniosło mi się ciśnienie, gdy dowiedziałam się, że byłam tak blisko spełnienia go i odeszło sobie póki co daleko daleko. ech. przydałaby się nam obu herbata w ad remie (tam działała zbawiennie), ale nie ma ad remu ;(
wiem, że jest obrzydliwe. byłam tam dwa razy. o dwa za dużo. marzenie o erazmusie. już miałam składać aplikację, ale parę rzeczy doprowadziło do tego, że nie złożyłam. m.in. strach, że jednak będę tam sama i nie dam sobie rady. a teraz okazuje się, że z mojego kierunku jedzie tam aż 5 osób! a za rok nie wiem co ze sobą zrobię (po obronie licencjatu ludzie różne rzeczy głupie robią), więc póki co chyba się ten erazmus oddali. btw. i tak najbardziej chcę do Francji, ale nie ma takiej wymiany z mojej uczelni. może trzeba zmienić uczelnię?
w naszym mieście R. (cytując Śliwiaka: To miasto jest nawykiem serca / znam jego wszystkie erozje i wszystkie pleśnie.). "dziennikarstwo" to tak w skrócie, bo ogólnie obrotowy człowiek ze mnie. ale nie martw się, ja coś wymyślę, zawsze coś wymyślam. i w końcu pojadę. jak nie tu to tam. kiedyś (sto razy powtórzone stanie się prawdą).
czemu tak drastycznie, moja droga? żądam wyrozumiałości dla samej siebie!
OdpowiedzUsuńcoś jest w tym chciejstwie nieosiągalnego, niemożliwego. ja czasem już sama nie wiem czego chcę. ba, jak myślę, że już jestem odrobinę bliżej tego nieosiągalnego, to jest jakieś oświecenie, które mówi mi, że się mylę to to nieosiągalne dalej takie jest. chyba musimy to przeboleć, przeżyć gdzieś w stercie książek zakopane pod kołdrą. zawsze pozostaje ucieczka gdzieś daleko. ostatnio myślałam o Nowej Zelandii. nigdy nie zastanawiałam się czy chciałabym tam polecieć, ale czemu nie?
OdpowiedzUsuńpoza tym zaparz sobie dobrą herbatę (nie alkohol, on nie jest wcale dobry na takie rzeczy - wiem coś o tym, może czasem zrobić więcej złego...). i kup dużą drogą czekoladę (np. borówkową!) - zjedz. i prześpij się. dużo śpij! :*
OdpowiedzUsuńa pospamuję Ci dziś. Ty masz niedokończoną rozmowę, a ja niespełnione marzenie. i chyba odwołam sen i herbatę, bo podniosło mi się ciśnienie, gdy dowiedziałam się, że byłam tak blisko spełnienia go i odeszło sobie póki co daleko daleko. ech. przydałaby się nam obu herbata w ad remie (tam działała zbawiennie), ale nie ma ad remu ;(
OdpowiedzUsuńwiem, że jest obrzydliwe. byłam tam dwa razy. o dwa za dużo. marzenie o erazmusie. już miałam składać aplikację, ale parę rzeczy doprowadziło do tego, że nie złożyłam. m.in. strach, że jednak będę tam sama i nie dam sobie rady. a teraz okazuje się, że z mojego kierunku jedzie tam aż 5 osób! a za rok nie wiem co ze sobą zrobię (po obronie licencjatu ludzie różne rzeczy głupie robią), więc póki co chyba się ten erazmus oddali. btw. i tak najbardziej chcę do Francji, ale nie ma takiej wymiany z mojej uczelni. może trzeba zmienić uczelnię?
OdpowiedzUsuńw naszym mieście R. (cytując Śliwiaka: To miasto jest nawykiem serca / znam jego wszystkie erozje i wszystkie pleśnie.). "dziennikarstwo" to tak w skrócie, bo ogólnie obrotowy człowiek ze mnie. ale nie martw się, ja coś wymyślę, zawsze coś wymyślam. i w końcu pojadę. jak nie tu to tam. kiedyś (sto razy powtórzone stanie się prawdą).
OdpowiedzUsuńa u Ciebie? sto razy nie pomoże? ;)
OdpowiedzUsuńah, rozumiem. musisz być w takim razie dzielna! (trzymam kciuki, żeby nie było tak źle jak sądzisz, że jest!)
OdpowiedzUsuńchcę razem z Tobą.
OdpowiedzUsuńto nie ciało, to dusza Ci ciąży.
OdpowiedzUsuń