środa, 1 września 2010

Rocznica patetycznie nieprzemilczana

Noc ciemna, niebo czarne jak smoła; gwizdek, baczność! i strzał. I znów poganiają je jak stado bezwładnych krów, na apel idą już teraz zupełnie swobodnie. Już nie ma lęku, takiego, jak dawniej. Stanęły sobie w rzędach równych, po pięć. Przed nimi esesman o oczach dziecka czekającego na prezenty wigilijne, doktorek Mengele i tłusty alfons, istny brat diabła, sługa jego z łaski. Zaczął odliczać. Prawo, lewo, prawo, lewo. Pan Hitlerzwei z szyderczym uśmiechem prowadzi pozostałe do komory. Farciary już nie patrzą, starają się nie istnieć w tym momencie, nie słyszeć, nie widzieć, nie czuć. Zebrali się esesmani, z uśmieszkami niewolników, których przegniłe oczy zwrócone są w stronę krematoriów. I już. Napatrzcie się na ten biały dym palonych kości rozpływający się na czarnym niebie, z którego nawet gwiazdy uciekły, by nie czuć swądu palonych ciał, i widok ten zapamiętajcie do końca swych dni! Niech hitlerowskie żądze władzy przesłonione psychiczną ambicją do bycia bogiem kiedyś wam się przypomną i spotka was kara boska, amen.

- 1 września, rocznica wybuchu II wojny światowej -