sobota, 22 grudnia 2012

popiel-grafit-asfalt

Włosy pachną zimą, wiatrem, popielatą tapicerką popielatowego wozu. Jestem jakaś inna, kiedy idę wzdłuż Chopina i prowadzę w myślach te niekończące się rozmowy, dialogi wypełnione czymś na kształt prób udowadniania sobie, że jestem taka sama. Mam w głowie jakieś stare obrazy, zamierzchłe czasy, uśmiecham się do nich z sentymentem i chyba półświadomie chcę strasznie, żeby coś z tego wróciło. Można to porównać do uczucia, jakie towarzyszy podczas siedzenia w ulubionej kawiarni nad kubkiem wyśmienitej herbaty w zacisznym kątku, ze świadomością, że na zewnątrz szaleje śnieżyca. Rozpierają mnie te sentymenty, a te idiotyczne święta sprawiają, że wszystkim chciałabym zrobić prezent. Nie żywię urazy do samej siebie.

2 komentarze:

  1. też próbuję siebie przekonać, że jednak niewiele się zmieniłam, mimo ciągłych zmian. i też gdzieś cały czas urywkami przypominam sobie coś przeszłego, i uśmiecham się w szalik, albo bezwstydnie - jawnie na ulicy. i też bym chciała, żeby dawne wróciło. czasem miewam momenty, że wcale nie chcę się spotkać z niektórymi ludźmi dla ich ponownego ujrzenia, a dla zobaczenia moich wspomnień. jestem dziwna (i sama się z siebie rozgrzeszam. amen).

    OdpowiedzUsuń
  2. PS: zamknęli ad rem. może teraz (w końcu) wybiorę się do Starej Drukarni.

    OdpowiedzUsuń