w myślach: chodzę w kółko po pokoju, palę jak komin i rzucam kurwami.
w rzeczywistości: siedzę cichutko wciśnięta w róg i uważam, żeby nie rozlać herbaty.
tak nie można. wychodzę na korytarz, mruczę "kurwa. kurwa, kurwa" i zapalam papierosa roztrzęsionymi rękami. gdybym tylko przestała przed sobą ukrywać prawdziwą przyczynę mojego zdruzgotania.
ja sobie często myślę, żeby być "spokojnym kwiatem lotosu", a w rzeczywistości jestem kupą nerwów drgających. liczy się?
OdpowiedzUsuńdruzgot druzgot druzgot a nie.
ja już nie udaję.
OdpowiedzUsuń