sobota, 15 lutego 2014

introverted

uciekam od wszystkiego. kiedy siedzę w pokoju z zaciągniętymi roletami na oknach i kiedy trzymam klucz w drzwiach, przekręcony dwa razy w prawo, a wtedy, kiedy już wychodzę, chowam się w najciaśniejszym kącie, by spalić papierosa, przypominam sobie myśl Jana Twardowskiego, że samotność nie zaczyna się wtedy, kiedy ludzie od nas odchodzą, ale wtedy, kiedy my odchodzimy od ludzi. więc uciekam od ludzi i myślę sobie, że tak ciężko jest mi spędzać z nimi dłuższy czas, bo boję się tego najbardziej, że w momencie odkrycia się, pokazania swojego środka zdradzę kod do swojego centrum dowodzenia i stracę kontrolę nad całą tą armią obronną, którą skrupulatnie od wielu lat tworzę. nie boję się porażki, nie boję się upokorzenia. boję się tego, że jak już uchylę przed kimś drzwi, to wejdzie, zasiedzi się, a potem zniknie na zawsze, a ja nie będę potrafiła przez długi czas posprzątać tego bałaganu, który narobi w środku mnie. na pytanie dlaczego mnie unikasz? umiem więc odpowiedzieć tylko w jeden sposób. dlatego, że napełniasz mnie smutkiem. 

2 komentarze:

  1. wiesz, myślę bardzo podobnie. tylko, że mnie to nie smuci. mnie to przeraża. z moimi znajomymi nazywaliśmy ten stan "feministyczną skorupką" i "samotnie pływającą wyspą".

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że kwiecienie (kwietnie?) będą dobre na podróż do Kato. w marcach załatwię dwie ważne prace, które piszę, a potem zrobię sobie weekend wolny i przybędę w podróż fotograficzną (od dawna marzy mi się focenie Katowic). poza tym czasem w Kato przesiadam się do Wro gdy jadę w odwiedziny, więc nie omieszkam Cię powiadomić :)

    OdpowiedzUsuń