poniedziałek, 27 września 2010

Sí se puede

W końcu. Niecierpliwie oczekiwana, kochana, deszczowa, ponura jesień wkroczyła do miast. ,,Rdzawych liści czas. Kaloszy, peleryn i mgły". Pora przesiadywania w fotelu z litrowym kubkiem ciepłej herbaty, z książką w dłoni i kocem na ramionach. W pomarańczowej poświacie słabej żarówki, z głową pełną snów i światów pełnej garści. I znów mogę być kim chcę. Sí se puede.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz