ostatni łyk kawy zawsze zostaje zapomniany
chłodzi się na dnie kubka jak zmiętoszona pościel rano gdy ciało wstaje zaspane
stygnie jak namiętność, gdy powiesz, że nie przyjdziesz
rozmijam się w potrzebach z własnym sumieniem
tłamsząc wszystkie za i przeciw jak bilet w dłoni w upalny dzień
moje miasto mnie nie mieści tak jak i moja głowa, gdy nie wiem czego chcę
dzisiaj tylko wtopić się w całość
jutro tylko bezpiecznej kolei
i dopić tę kawę, co studzi się zbyt szybko przy dźwiękach fortepianu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz