Samotnie wyruszam w ciemną noc, wokoło mrok, nie ma nic. Droga prosta do gwiazd wiedzie na wschód, przenikam bezszelestnie, przemijam. Samolot wspomnień przelatuje nad moją głową, mruczy w oddali jak samotny kot, powietrze pachnie pomarańczą. Tlenu brak. Nie ma ze mną Euzebiusza, pustką jaśnieje moje wnętrze, nie przeżywam nic. Nasycam każdą chwilę, wspinam się po księżycu miękkim jak plusz. Wieża katharsis.
PS. ciwyzo ysolw em cizdalgop bul cinarz ulob od cicysan
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz