czwartek, 28 kwietnia 2011

Monstrualna dziura ścisłych nauk

Bawi się mną i gra. Pajacyk, głupi do cna. I tłamsi, i rozkazuje, i harcuje, i gna. To nie są przelewki, panie Mądra Głowa, toż to zwykły konformizm bawiący wśród małp. Oportunista! Phi, mnie to nie bawi. Za to instynkt pan ma, to trzeba przyznać, rozsądku za to całkowity brak. Pan lubi liczyć, ach, a ja liczę na siebie! I mnie nie obchodzi ten cały bzdur grad. O, nie, nie, nie. O jeden most za daleko, pan się porywa z motyką na wiatr. Z tego będzie samo zło, nie ma innych szans. Pana tożsamość?! Szybko, raz, dwa! „Matem Chemyczny”. Ta percepcja jest zła. Pan sobie wyobrazi, pan jest zagrożony, i pana to wcale, jak widzę, nie obchodzi! Skandal. Pan przedawkował intelekt dostojnie. Na opak nie, nie będziemy się przyjaźnić. Pana wytłumaczenie?! No, o coś pytam! Pana milczenie godne jest kopniaka, czy pan zasłużył? Jestem pewna, że tak. No już! Czekam na zeznania! „Przykro mi”. Czy pan coś mówił? „To moja wina”. Z tym się zgodzę! Ja pana wcale już nie obchodzę. Pan to perfidnie wszystko ukartował. Najpierw spokojnie, o, tak będzie dobrze. Potem swobodniej, całkiem na luzie, aż pan wszedł w bagno po samą buzię! Powiem szczerze, mam pana dość. Dostałam od pana porządnie w kość. Teraz moja kolej, moja głowa w tym, by pan odpokutował ten haniebny czyn.

1 komentarz: